ďťż
 
 
   Lęk przed jazdą samochodem
 
 

Podobne

 
    
 

 

 

 

Lęk przed jazdą samochodem





PATIszon - 21-12-2006 22:43
Na prośbę PATIszon założyłam nowy wątek na temat lęku przed jazdą samochodem. Wypowiedzi wyodrębnione są z innego wątku, dlaczego dyskusja zaczyna się nieco wyrwana z kontekstu.
Behemot


NA Sylwestra zopatrz sie w srodki uspokajajace by przezyła spokojnie ten gorący czas.

Spróbuj terapie z kroplami Bacha
Prolem w tym,ze ona mieszka w Warszawie.
Tam zaczynaja strzelac juz na poczatku grudnia , a koncza w polowie stycznia albo i pozniej...:angryy:

Jesli sucz ma stresa zwiazanego ze strzalami to ja bym poki co poradzila srodek uspokajajacy w dawce, ktora pozwoli Wam przeprowadzac na spacerach w dalszym ciagu kuracje odstresowujaca.

Jesli bedzie lekko "tracona" to przestanie sie nakrecac na te strzaly, a zacznie moze skupiac na Tobie.

Sprobuj,
nam to troche pomoglo jesli chodzi o jazde autem.
Kenia jakis czas jezdzila na sedalinie, potem sedalin podawalam jej co druga wycieczke, az w koncu zaczela jezdzic bez.

Teraz niestety problem wrocil, wiec Sedalin tez....:roll:

Powodzenia.





LALUNA - 21-12-2006 22:48
A kontaktuje po sedalinie?
Bo mojej podałam kropelke na próbe bo to miał tylko odstresować a pies miał funkcjonowac no i zamiast na spacer to pies poszedł w kime:evil_lol:
Oddałam do schronu - sedalin.

A u Twojej co sie dzieje w samochodzie?

Sroka spróbuj krople Bacha to homeopatyk



PATIszon - 21-12-2006 22:54

A kontaktuje po sedalinie?
Bo mojej podałam kropelke na próbe bo to miał tylko odstresować a pies miał funkcjonowac no i zamiast na spacer to pies poszedł w kime:evil_lol:
Zalezy ile jej podam.
ja mam 7mg tabletki. W/g ulotki od 6do12 tabletek powinna dostac moja sucz. Jezdzi na 2.:roll:
Zaczelam od podania jej 6.......
po dojechaniu ma miejsce musialam wniesc ja na drugie pietro (30kg):evil_lol:

A te krople BACHA to u weta czy w regularnie?

Ps. Kenia w samochodzie dostaje drgawek, dyszy, ma przyspieszona akcje serca...BARDZO.
Zeby bylo smieszniej porobilo jej sie to nagle, z wiekiem....jak byla mloda czesto w panice reka siegalam na tylna kanape, zeby sprawdzic czy pies jest, czy jej przypadkiem nie zapomnialam ze stajni zabrac:evil_lol:
Teraz caly samochod mam zaparowany, a pies schodzi na serce przez cala droge.....

W Sylwestra to samo.....

Ech nigdy wiecej rodezjana...niestety.



Behemot - 21-12-2006 23:05
Z tego, co słyszałam, to krople Bacha to aromaterapia i homeopatią raczej niewiele ma wspólnego. Był wątek o tych kroplach - na Behawiorze chyba. Zaraz poszukam.

Mam: esencje kwiatowe Bacha: http://www.dogomania.pl/forum/showth...t=krople+Bacha
Chętnie bym kupiła sobie na uspokojenie :cool3:





PATIszon - 21-12-2006 23:09
Juz sobie "wygooglalam" te krople.
Dzieki. Rzeczywiscie to aroamterapia....



LALUNA - 22-12-2006 14:19
Kupuj są nieszkodliwe. Sama też brałam razem z briardem na próbe aby zniwelować stres przed sartowy. No i nie wiem czy to sugestia ale pomoglo;)

To co zauważyałm ze strzałami ( w samochodzie się z tym nie spotkałam z taka reakcją)
Ale moje obserwacje były takie. Briard zaczął sie bac petard i burzy. Najpierw z tym walczyłam. Opanowałam ja na tyle że nie uciekała ode mnie w chwili walenia z petard czy burzy.
Potem jednak dałam sobie spokój, bo w końcu nie są to zjawiska takie częste, wiec stwierdziłam ze da sie przetrwac. Potem okazało się że Fiesta zaczęła rozszerzać sobie skale dźwieków których zaczęła sie bac. Kapiszony, baloniki, zwykły trzask z dziedcinnego pistoletu. Do tego stopnia że w ślad za baniem sie dzwięków doszedł strach na widok balona.
Wtedy stwierdziłam ze nie mogę to tak zostawić. Zaczęłam od przyzwyczajania do cichych dzwieków, nagrań z sylwestra, potem doszlam do baloników az w końcu do strzałów z kałasznikowa:evil_lol:
Po jakims czasie maiałm sprawdzian. Dziecko z mamusią podeszło do Fiesty z balonikiem, Fiesta nie zareagowała na balonik, juz zamiezałam zabrać Fieste gdy stało się najgorsze. Balon trzasł przed jej nosem. Reakcja przeszła moje oczekiwania. Pies zamiast uciec, chciał zaszczekac jak na pozoranta bo skojarzyło mu się to z akcją odczulania. Robiąłm to podczas jej ulubionych zabaw zabawy z gryzaczkiem.
Jednak aby nie było tak pięknie. Dalej sie boi petard i burzy. Jednak te objawy są aż takie jak kiedys. Po prostu dekuje się wtedy na łózku za człowieka i nawet portafi się drzemnąc. O stresie że przeżywa świadczą drezenia całego ciala. Ale nie ma dyszenia, nie ma rozgladania sie, nie wierci i nie szuka innego schronienia w najciemniejszym kącie.

Patiszon na stresie samochodowym sie nie znam. Ale oprócz terapi lekami, zaczęłabym od krótkich sesji w autku. Najpierw bez jazdy, potem krótka jazda i skojarzenie pozytywów w aucie. Własnie po to aby pies spowrotem wszedł na mniejszy próg stresowy.



PATIszon - 25-12-2006 15:04

Najpierw bez jazdy, potem krótka jazda i skojarzenie pozytywów w aucie. Własnie po to aby pies spowrotem wszedł na mniejszy próg stresowy. Moje nowe spostrzezenie:
Zdecydowanie spokojniej jezdzi z tylu, w combi niz na kanapie, niestety....

Teraz zabieram ja 2xdziennie do stajni (8km w jedna strone), poki co jest ok.



LALUNA - 25-12-2006 15:30

Moje nowe spostrzezenie:
Zdecydowanie spokojniej jezdzi z tylu, w combi niz na kanapie, niestety....

Teraz zabieram ja 2xdziennie do stajni (8km w jedna strone), poki co jest ok.
Moja kolezanka też miała fajne spostrzezenia. Jej córka miała chorobe lokomcyjną, ale w duzych autach minibusach jej nie dopadała.
Od nas z klubu shelti też ma chorobę lokomocyjna. Teraz znosi jazde bez sensacji, nawet daleka. Warunek - śpi na podłodze zazwyczaj za kierowcą.
No ale Tobie raczej bedzie trudno go upachać na podlogę. :evil_lol:
A czy pies sam wskakuje do autka czy manifestuje ze nie chce jechać?
Kiedy zaczynaja sie pierwsze objawy stresu?



PATIszon - 25-12-2006 16:09

A czy pies sam wskakuje do autka czy manifestuje ze nie chce jechać?
Kiedy zaczynaja sie pierwsze objawy stresu?
A wskakuje jak szlona, chce, cieszy sie i wogole!

Kolejne spostrzezenie:
wydaje mi sie, ze to nie jest stres (znaczy stres jest, ale nie strach), ale podniecenie.
Odkad zaczelismy ja puszczac przed samochodem (ona to uwielbia, az sie cala trzesie i ujada na klamke kiedy sie w lesie zatrzymujemy i ja siegam reka do tylu, zeby jej otworzyc drzwi ) to zaczela mocniej delirowac podczas jazdy.
Juz nawet myslalam, zeby jej jazde samochodem obrzydzic, znaczy zeby nie bylo to dla niej jakims super ekstra przezyciem, tylko czyms powszednim i zwyczajnym. Moze zaczne ja zabierac wszedzie, do sklepu, na stacje benzynowa, do myjni itp... Niech sie przejedzie i wyjdzie, bez zadnej frajdy. :niewiem:

Albo oleje france zwyczajnie i na dluzsze trasy bede aplikowac sedalin....:cool1:




LALUNA - 25-12-2006 17:02
A co nie zabierasz jej tam?:crazyeye: :evil_lol: :lol: Moje frajdę mają z samego jeżdzenia. Niekiedy muszą sie chociażby przejechać gdy wjezdzam za bramkę.
A powaznie mówiąc, zabieraj, lepsze to niż sedalin.
To pierwsze sprawdź czy to jest stresowe czy z emocji
A dopiero potem próbuj zastosować odpowiednie cwiczenia.
W stresowych krótka jazda i nagroda - spacerek. W emocjowych bardzo długa jazda z czestymi przystankami na zakupy.



PATIszon - 25-12-2006 19:09

W emocjowych bardzo długa jazda z czestymi przystankami na zakupy. Uaaa
Centa handlowe w calej Polsce drzyjcie! Nadciagam!:cool3:



raptorek - 27-08-2008 20:47
a ktoś mi pomoże? Mój pies sam wsiada do auta ale podczas jazdy piszczy i mocno dysze. On wręcz skowycze. Dziwne bo jechał jako szczenie większym autem i było OK. No i sam wsiada do samochodu...Urządza nam prawdziwą jazdę tok po około 10 min w jadącym aucie. W zaparkowanym aucie może siedzie wieczność i wszystko jest OK!
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • pspkrajenka.keep.pl

  •  

     


     

     
    Copyright 2003. Notki końskim kopytkiem napisane...